„Wystarczy promyk nadziei, żeby otworzyło się niebo”
Uzależnienie to wędrówka w poszukiwaniu ulgi, prowadząca zawsze do znacznie większego cierpienia
Bohdan T. Woronowicz
więcej o uzależnieniach …
NAJNOWSZA DEFINICJA UZALEŻNIENIA
„Uzależnienie to uleczalna, przewlekła choroba medyczna obejmująca złożone interakcje między obwodami mózgowymi, genetyką, środowiskiem i doświadczeniami życiowymi jednostki. Osoby uzależnione używają substancji lub angażują się w zachowania, które z czasem nabierają charakteru zachowań kompulsywnych i często są kontynuowane, pomimo szkodliwych konsekwencji. Działania profilaktyczne i metody leczenia uzależnień są generalnie równie skuteczne, jak w przypadku innych chorób przewlekłych” (ASAM, 2019).
Uwagi ogólne o uzależnieniach
Jak wynika z przytoczonej wyżej definicji – uzależnienie jest przewlekłą chorobą. Dotyczy to zarówno uzależnień substancjonalnych (od substancji psychoaktywnych), jak i uzależnień behawioralnych (od zachowań, od czynności).
Liczne badania naukowe wykazały, że zarówno mechanizmy prowadzące do uzależnienia, jak i później je podtrzymujące, są we wszystkich znanych uzależnieniach bardzo do siebie zbliżone.
Termin „uzależnienie” został wprowadzony przez Ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization – WHO) stosunkowo niedawno, bo dopiero w 1964 roku. Należy też pamiętać, że jest on u nas bardzo często używane zamiennie ze słowem „nałóg”.
Przez minione dziesięciolecia uzależnienia, kojarzone były wyłącznie z przyjmowaniem substancji psychoaktywnych i stąd samo słowo „uzależnienie”, było zarezerwowane wyłącznie dla przypadków związanych z używaniem tych substancji. Nic więc dziwnego, że od takiego spojrzenia na problem trudno jest dzisiaj uwolnić się osobom, które nigdy nie spotkały się osobiście z relacjami ludzi na prawdę cierpiących, którymi zawładnął demon hazardowego grania, których zniewoliła praca, którzy po kompulsywnych zakupach nie mogli zabezpieczyć podstawowych potrzeb swoich bliskich albo takich, którzy nie potrafią oprzeć się przymusowi wycieńczającej masturbacji, pomimo poważnych kontuzji pokonują biegiem kolejne kilometry albo, którzy poświęcają cały swój wolny czas na zdobywanie składników swojej specjalnej diety oraz na przygotowywanie „zdrowych i bezpiecznych”, ich zdaniem, posiłków.
Już od wielu lat badacze sugerują, że uzależnienia od substancji psychoaktywnych i uzależnienia behawioralne są do siebie podobne pod wieloma względami i rządzą nimi zbliżone mechanizmy neurobiologiczne. Dlatego, między innymi bardzo łatwo zastępują się wzajemnie (podstawiają). Powinny o tym pamiętać i jednocześnie bardzo uważać osoby zdrowiejące z każdego uzależnienia.
W miarę coraz lepszego poznawania neurobiologicznych mechanizmów wpływających na nasze zachowania badacze dowiedli, że niezwykle ważną rolę w powstawaniu uzależnień odgrywa nieprawidłowe funkcjonowanie tzw. układu nagrody, który jest umiejscowiony w naszym mózgu. Wiele badań wykazało, że w uzależnieniach od substancji psychoaktywnych i w uzależnieniach behawioralnych obserwowane są bardzo podobne zmiany w tych rejonach mózgu. Badania neuroobrazowe pozwoliły na prześledzenie lokalizacji procesów wzbudzania i hamowania neuroprzekaźnictwa w mózgu, w obu rodzajach uzależnień. Zarówno badania neuroobrazowe, jak i neurochemiczne wykazały także, że głębokie zaangażowanie w niektóre zachowania (np. w hazard) aktywuje układ nagrody w mózgu w bardzo podobny sposób jak po przyjęciu narkotyku czy leku (Holden, 2010). Badania brytyjskie potwierdziły również, że zaburzenia uprawiania hazardu aktywują te same rejony mózgu co głód alkoholu czy narkotyku (Limbrick-Oldfield i wsp., 2017). Kolejnych argumentów dotyczących podobieństwa w reakcji mózgu dostarczyły badania nad pornografią internetową (Love i wsp., 2015). Z kolei cyfrowe obrazowanie mózgu, u osób uzależnionych od internetu zarejestrowało zmiany w korze przedczołowej i w obszarach korowych mózgu, podobnie jak w uzależnieniu od substancji psychoaktywnych (Cyr, de Carvalho, 2020).
Ważną rolę w formowaniu się uzależnień, zarówno tych od substancji psychoaktywnych, jak i behawioralnych, odgrywają geny związane z transportem neuroprzekaźników, takich jak dopamina, serotonina czy acetylocholina (Montag i wsp., 2012; Potenza, 2013;). Napływa coraz więcej dowodów na to, że uzależnienia są powiązane z umiejscowionym w naszym mózgu, a wspominanym już wcześniej układem nagrody, bowiem zarówno w uzależnieniach od substancji psychoaktywnych jak i w uzależnieniach behawioralnych, na poziomie biologicznym biorą udział te same neuroprzekaźniki. Dodatkowo, w organizmach osób uzależnionych stwierdza się obniżony poziom dopaminy w układzie nerwowym, co można wytłumaczyć tym, że receptory dopaminowe są u nich mniej wydolne lub jest ich mniej.
Konsekwencją „odkrycia” podobieństw zachodzących między różnymi rodzajami uzależnień są, wprowadzane obecnie w fachowym nazewnictwie, zmiany. Słowo „alkoholik”, które w odbiorze społecznym ma jednoznacznie negatywny (pejoratywny) wydźwięk i stygmatyzuje, jest obecnie zastępowane określeniem „osoba z zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu”, dotychczasowy „hazardzista” to „osoba z zaburzeniami związanymi z hazardem”, dotychczasowy „seksoholik” – osoba z „kompulsywnymi zachowaniami seksualnymi”, a „siecioholik” to osoba z „zaburzeniami korzystania z internetu”.
Można więc śmiało powiedzieć i powinniście Państwo to sobie na zawsze zapamiętać, że osoby uzależnione od substancji psychoaktywnych (od alkoholu, od leków, narkotyków, nikotyny itp.), „jadą na tym samym wózku”, co osoby z problemem hazardu czy też cierpiące z powodu innych uzależnień/nałogów behawioralnych. Wśród osób uzależnionych nie ma więc pod tym względem ani gorszych, ani lepszych.
Teraz zwracam się do osób, które spotykamy najczęściej, a więc do osób z uzależnieniem od alkoholu (z zaburzeniami związanymi z używaniem alkoholu, do „alkoholiczek i do „alkoholików”). Jeżeli czyjeś życie tak się ułożyło, że zostałaś/eś „alkoholiczką” czy „alkoholikiem”, to znaczy, że w którymś momencie swojego życia, nie znając innych sposobów, usiłowałaś/eś regulować swoje samopoczucie, swoje stany emocjonalne czy niwelować jakieś inne deficyty przy „pomocy” alkoholu. W efekcie, alkohol niepostrzeżenie Tobą zawładnął. Musisz jednak wiedzieć, że w tym samym czasie ktoś inny, podobnie jak Ty, i z podobnych powodów, oddawał się bez opamiętania hazardowi, pracy, zakupom, internetowi czy seksowi i także się pogubił, uzależnił. Dlatego też:
nie pozwól sobie wmówić, że w jakimkolwiek stopniu jesteś gorsza/y od osoby cierpiącej na inne uzależnienie!
Proponuję, przy tej okazji, zajrzeć do wywiadu ze mną.
Na zakończenie chciałbym przypomnieć, że już ponad 400 lat temu wielki angielski poeta, dramaturg i aktor Wiliam Szekspir, w dramacie „Romeo i Julia” wspominał, jak łatwo jest się w życiu „zagubić” i w usta o. Laurentego „włożył“ następujące słowa:
„Bo nie ma rzeczy tak podłych na ziemi,
aby nie mogły stać się przydatnemi;
ni tak przydatnych, aby miasto służyć,
nie zaszkodziły pod wpływem nadużyć.”
—————————————————————————————————-
PONIŻEJ, BĘDĘ STARAŁ SIĘ ODPOWIADAĆ PAŃSTWU NA NAJCZĘŚCIEJ ZADAWANE PYTANIA
ZACZNIJMY OD BARDZO POPULARNEJ KOFEINY – CZY MOŻNA SIĘ OD NIEJ UZALEŻNIĆ?
Kofeina jest substancją, której właściwości znane są od wieków. Otrzymujemy ją z owoców krzewu kawowca, rośliny rosnącej na plantacjach w strefie międzyzwrotnikowej Afryki, Ameryki Południowej i Azji. Spożywanie jej usuwa wprawdzie objawy zmęczenia fizycznego i psychicznego, ale warto wiedzieć, że ma ona silne właściwości uzależniające. Po raz pierwszy w czystej formie została uzyskana w 1819 r. przez niemieckiego chemika, profesora Uniwersytetu we Wrocławiu (Universitat Breslau) – Friedlieba Ferdinanda Runge (1794-1867). Odkrycie poprzedziła podobno wcześniejsza dyskusja ze znakomitym poetą niemieckim Johannem Wolfgangiem Goethem, podczas której podjął się przeprowadzenia analizy chemicznej składników kawy. Przy okazji warto wiedzieć, że wyizolował też atropinę, chininę i fenol oraz opracował metodę uzyskiwania cukru z buraków cukrowych.
Źródła kofeiny
Zacznijmy od kawy, która pełni ważną rolę w naszej kulturze. Wiele osób uczyniło z jej picia codzienny rytuał. Z badań wynika, że ponad 80% dorosłych Polaków pije ją regularnie, 60% codziennie, a obecna jest w ponad 96% gospodarstw domowych. Przeciętny Polak zużywa rocznie ok. 3-3,5 kg. kawy co daje ok. 95 litrów kawy w postaci płynnej. Połowa korzystających regularnie z kawy rozpoczyna dzień od jej wypicia. Bardzo chętnie sięgamy po nią podczas spotkań towarzyskich czy podczas przerwy w pracy. Spożywamy ją także, żeby się pobudzić i uzyskać więcej energii. Spożywanie kawy przez osoby dorosłe jest społecznie akceptowane. Warto jednak wiedzieć, że pijąc kawę dostarczamy organizmowi substancję psychoaktywną, jaką jest kofeina. Zależnie od tego jak mocną kawę sobie przygotowujemy, filiżanka może zawierać od 75 do nawet 85 miligramów kofeiny. Bezpieczna dawka kofeiny dla osoby dorosłej nie powinna przekraczać 300 mg. na dobę.
Innym popularnym sposobem na dostarczenie organizmowi kofeiny są napoje energetyczne, gazowane, przeznaczone do spożycia na zimno i dostępne w wielu wersjach smakowych oraz w wersji bez cukru. Niestety bardzo często sięga po nie młodzież. Warto wiedzieć jednak, że puszka napoju energetyzującego może zawierać nawet 87 mg kofeiny.
Kofeina znajduje się także w wielu innych produktach np. w batonach czy tabletkach „energetycznych”, gazowanych napojach, w czekoladzie, zawiera ją także kakao. Chociaż herbata nie zawiera kofeiny, w jej składzie znajduje się bliźniacza substancja o bardzo podobnym działaniu – teina. W jednej filiżance może znajdować się jej nawet 50 mg.
Częste spożywanie kofeiny może doprowadzić do uzależnienia
Chociaż umiarkowane spożywanie kawy nie niesie za sobą zazwyczaj negatywnych skutków, to jednak wypijanie jej większych ilości lub częste sięganie po inne produkty, które zwierają kofeinę, może prowadzić do uzależnienia. Z czasem zwiększa się bowiem tolerancja organizmu na kofeinę i wzrasta jego zapotrzebowanie na tę substancję.
Co może przemawiać za uzależnieniem?
Pierwszym sygnałem, który należałoby traktować, jako ostrzeżenie, powinno być sięganie po kawę nie towarzysko, rytualnie czy „dla smaku” lecz głównie w celu pobudzenia się, a następnie stopniowe zwiększenie częstotliwości jej picia. Alarmujące powinno już być spożywanie filiżanki kawy co kilka godzin w ciągu dnia. Podobnie należy traktować spożywanie innych produktów zawierających kofeinę np. napojów energetyzujących czy typu cola a nawet … czekolady. Niektóre osoby, uzależnione od alkoholu, po jego odstawieniu piją zamiennie, w celu pobudzenia się, duże ilości kawy lub mocnej herbaty (tzw. „czaju”).
Osoby pijące duże ilości kawy, mają problemy ze snem, stany niepokoju czy lęku, kołatania serca a także dolegliwości ze strony układu pokarmowego. U osób uzależnionych od kofeiny, nagłe odstawienie może powodować wystąpienie objawów abstynencyjnych (odstawiennych), które przejawiają się m.in. drażliwością, „głodem” kofeiny, poczuciem zmęczenia i znużenia a także problemy z koncentracją uwagi czy nadmierna senność.
Przy tej okazji warto jeszcze wiedzieć, że wypijanie zbyt dużych ilości kawy bądź herbaty powoduje, że organizm nie jest w stanie wydalić wszystkiego z moczem. Pozostała reszta ulega przemianie do kwasu moczowego, który wytrąca się w postaci kamieni nerkowych bądź kryształków w stawach rąk i nóg, powodując obrzęki i bóle stawowe (artretyzm). Są także badania, z których wynika, że kofeina może upośledzać działanie testosteronu, męskiego hormonu płciowego wpływającego m.in. na popęd płciowy.
Pijmy więc kawę z rozwagą!
Szczególnie dotyczy to osób z nadkwasotą (z refluksem), chorobą wrzodową, kamicą żółciową, chorobami trzustki, z nadciśnieniem, z zaburzeniami rytmu serca, z niedoborem Vit. B czy magnezu. Kawy powinny unikać osoby chorujące na padaczkę, jaskrę, ze stanami lękowymi i skłonnościami do napadów niepokoju czy paniki, kobiety ciężarne i matki karmiące. Nie należy pić kawy na pusty żołądek oraz łączyć jej z alkoholem, lekami przeciwbólowymi czy z aspiryną. Osoby z problemem bezsenności i wrażliwe na kawę nie powinny jej pić na 6 godzin przed snem.
Jednocześnie warto wiedzieć, że kawa spożywana w umiarkowanych ilościach, przy jednoczesnym braku przeciwwskazań zdrowotnych, wpływa korzystnie na nasz organizm.
Zdrowiejąc z uzależnienia,
stajesz się jeszcze lepszym człowiekiem
Bohdan T. Woronowicz
więcej o zdrowieniu …
Zanim przejdziemy do omawiania tematu zdrowienia proponuję przeczytać i przemyśleć to o czym napisałem poniżej.
OD CZEGO NALEŻAŁOBY ZACZĄĆ?
Osoby, które rozważają dokonanie zmian w swoim życiu i chciałyby rozpocząć proces zdrowienia, powinny najpierw zadbać o usunięcia z organizmu wszelkich substancji psychoaktywnych. Równocześnie, w nadchodzących miesiącach (nie na zawsze) unikać:
- miejsc, które wiązały się z zachowaniami, które chcemy zmienić (także stoisk z alkoholem),
- sytuacji w jakich najczęściej występowały te zachowania,
- ludzi, z którymi realizowano te zachowania.
W okresie pierwszych miesięcy zdrowienia (żeby „nie kusić licha”), osoby z problemem alkoholowym nie powinny także:
- przechowywać alkoholu w domu ani w pracy;
- odwiedzać osób, które częstują alkoholem, a także odwiedzać restauracji, kawiarni i innych miejsc, gdzie podawany jest alkohol;
- brać udziału w spotkaniach rodzinnych, towarzyskich czy służbowych, na których podawany jest alkohol,
- przyjmować ani dawać prezentów w postaci alkoholu
Swoją abstynencję należy planować na najbliższe 24 godziny!
W przypadku zetknięcia się z osobami, które dobrze pamiętają, że rzadko kiedy odmawiałaś/eś wspólnego napicia się alkoholu, to odpowiadaj zawsze i konsekwentnie:
„dziękuję, dzisiaj nie piję”
—————————————————————————————————–
Definicja zdrowia zaproponowana przez WHO w 1948 roku określała zdrowie jako:
„stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie jedynie brak choroby czy niepełnosprawności”.
Po latach, międzynarodowa grupa ekspertów opracowała nową definicję, określającą zdrowie jako: „zdolność do adaptacji i brania odpowiedzialności za własne życie” (ang. self menage).
ZDROWIENIE UWZGLĘDNIA:
• Indywidualne procesy samoumacniania – przejmowanie kontroli nad swoim życiem i wypracowanie pozytywnej samoidentyfikacji, nabycie umiejętności radzenia sobie z sytuacjami wysokiego poziomu napięcia spowodowanymi różnymi wydarzeniami życiowymi.
• Proces motywacyjny, w którym mieści się budowanie nadziei i bycie aktywnym wprocesie wychodzenia z choroby.
• Tworzenie własnych kompetencji, w tym nadawanie sensu dyskomfortowi psychicznemu i zdobywanie wiedzy.
• Zmiany w kierunku życia społecznego i bycia członkiem społeczeństwa, w tym uzyskiwanie wsparcia społecznego od innych osób z podobnymi problemami.
• Wykorzystywanie zasobów środowiska (umiejętność korzystania z pomocy profesjonalnej oraz z grup samopomocowych).
• Uporządkowanie doświadczeń związanych z dotychczasowymi próbami poradzenia sobie z problemem w tym przezwyciężenie stygmatyzacji i dyskryminacji, duchowość i religijność,
Zdrowienie jest procesem rozciągniętym w czasie, przebiega etapami i obejmuje różne sfery funkcjonowania
ZDROWIENIE W UZALEŻNIENIU polega na:
- dobrowolnym utrzymywanie stylu życia, który polega na zachowaniu trzeźwości, czyli na
utrzymywaniu całkowitej abstynencji od alkoholu i innych substancji psychoaktywnych,
- dbałości o własne zdrowie i na prezentowaniu postawy obywatelskiej (Journal of Substancje Abuse Treatment 2007, 33, 221-228).
Nie jest ono związane z żadną konkretną metodą terapeutyczną, lecz następuje dzięki przyjęciu określonego sposobu życia. Można je także zdefiniować, że jest to „abstynencja osiągnięta poprzez przestrzeganie/realizowanie zasad sformułowanych np. w programie 12 kroków”.
Postawa obywatelska obejmuje – prawa i obowiązki związane z życiem społecznym (pełnionymi rolami społecznymi) w tym zachowania prospołeczne np. produktywny styl życia, pomaganie innym itp.
NIE JEST ZDROWIENIEM (trzeźwieniem):
– samo odstawienie alkoholu,
– powstrzymywanie się od picia alkoholu „wspierane” przyjmowaniem leków „na własną rękę”,
– zamiana uzależnienia na inne kompulsywne zachowanie,
– angażowanie się, kosztem obowiązków rodzinnych zawodowych itp., w samopomocowe życie abstynenckie czy trzeźwościowe,
– zajmowanie się bezustannie terapią czy różnymi szkoleniami kosztem obowiązków rodzinnych, zawodowych itp.
Wiele osób ma fałszywe przekonanie, że im bardziej angażuje się w sprawy trzeźwościowe albo im więcej „pracuje nad sobą”, tym lepiej trzeźwieje. Tymczasem ani bycie działaczem abstynenckim czy aa-owskim, ani wędrowanie z terapii na terapię, ani tym bardziej praca „w odwyku” same przez się nie tylko nie gwarantują trzeźwienia, ale niekiedy są zasłoną dymną dla niezajmowania się sobą.