Przez kilka dni byłem po raz kolejny w Wilnie, dzisiaj wróciłem. Nadarzyła się szczególna okazja – 3 rocznica polskojęzycznej grupy AA. Brawo! Spotkałem osoby znane mi od 20 – 30 lat i krócej, które tam mieszkają od lat i nie piją – Czesław, Piotr, Andrzej czy Waldemar. Grupa nazwała się „San Quentin” na pamiątkę pierwszej grupy AA w zakładzie karnym w Kalifornii w 1942 r. Odwiedziłem też polskojęzyczną grupę w podwileńskiej wsi Rukojmie „u Wacława” (od imienia księdza, który ich „przygarnął”).
Przy okazji przypomniałem sobie atmosferę Wilna, smak kwasu chlebowego oraz m.in. odwiedziłem kościół p.w. Wszystkich Świętych, w którym 11 listopada 1940 r. wzięli ślub moi Rodzice (poznali się przed wojną podczas studiów na Uniwersytecie Stefana Batorego), zobaczyłem też w końcu słynne, tradycyjne wileńskie „Kaziuki” – targ litewskich wyrobów (mam na biurku śliczną rzeźbę konika, którą mój Tato kupił tam 90 lat temu).