21.05.2026

udostępnij post:

Byłem na pogrzebie Stasi Celińskiej — smutne i przykre. Tym cenniejsze są poniższe słowa Stasi, zachęcające do zapoznania się z treścią broszury „Dostrzegajmy i ostrzegajmy”:

Spróbujmy zrozumieć…

Szanowni Państwo, drodzy Czytelnicy, w swoim bliskim otoczeniu spotykamy niekiedy osoby, których postępowanie wzbudza w nas duży niepokój. Chcielibyśmy im pomóc, ale nie wiemy, jak to zrobić. Mimo to staramy się, jednak często robimy to w sposób nieumiejętny, uzyskując niejednokrotnie efekt odwrotny od zamierzonego, a spotykamy się przy tym z odrzuceniem, nawet z agresją. Dzieje się tak często, kiedy mamy do czynienia z osobami, u których niepostrzeżenie rozwija się uzależnienie np. od alkoholu, a one jeszcze o tym nie wiedzą.

Musimy mieć świadomość, że osoby, które nieświadomie znalazły się na tej drodze, cieszą się z chwilowego poczucia ulgi i nie chcą rezygnować ze stosowanych metod poprawiania swojego samopoczucia, bowiem nie znają innych. Jednocześnie nie dostrzegają tego, co my już zauważamy, i brną dalej, nie wiedząc, że wkrótce ich cierpienie nasili się. Nie bez powodu dr Bohdan Woronowicz, patrząc z perspektywy swoich ponad pięćdziesięciu lat pracy, powtarza: „Uzależnienie to wędrówka w poszukiwaniu ulgi, która zawsze prowadzi do jeszcze większego cierpienia”. Nie bez powodu również uzależnienia nazywane są często „chorobami zaprzeczeń”, a osoby nimi dotknięte dowiadują się o swoim problemie jako ostatnie.

Niezależnie od tego, jak bardzo denerwujemy się na osobę pijącą alkohol zbyt dużo i zbyt często albo przyjmującą substancje wpływające niekorzystnie na jej i na nasze funkcjonowanie, musimy pamiętać, że jest ona chora, bardzo cierpi i niejednokrotnie jest już uzależniona. Potrafi też być przy tym przykra dla nas i dla siebie, ale nie odtrącajmy jej.

Coś, a nawet więcej niż „coś”, o tym wiem. Współodczuwam z takimi osobami, zwłaszcza w momentach, kiedy wracają do mnie wspomnienia sprzed paru dekad. Uświadamiam sobie, jak bardzo byłam wtedy sama.

Bohdan Woronowicz — człowiek o złotym, współczującym sercu — pomaga od wielu lat takim cierpiącym ludziom, czasami wyrzuconym poza nawias społeczeństwa. Powtarza często, co jest fundamentalne, że ta choroba może przytrafić się każdemu, niezależnie od jego stanowiska, pochodzenia czy zasług, oraz potrafi tak obezwładnić, że cierpiący na nią nie jest w stanie rozpoznać, co się z nim naprawdę dzieje.

Dlatego tak ważna jest właściwa reakcja z zewnątrz: rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, kolegów z pracy. Bywa, że najpierw wystarczy rozmowa, potem wskazanie kierunku leczenia, podanie adresu, gdzie można uzyskać fachową pomoc.

Jeżeli chcemy naprawdę pomóc, idźmy za przykładem dr. Woronowicza i dajmy ludziom w potrzebie mądre wsparcie, pełne miłości i zrozumienia. Żeby wiedzieć, jak to konkretnie zrobić, przeczytajmy tę „instrukcję obsługi” człowieka wspaniałego i wrażliwego, ale często przerażonego i pogubionego.

Wierzę, tak jak Bohdan Woronowicz, że „dacie radę”.

Stasia Celińska